Dobro i zło

Co cie definiuje? Zazwyczaj pytania rodzą się w sercu co do tego, kiedy rozważamy by zaplanować dobro lub korzystamy z naszej zdolności do zła. Widzę siebie z tą zdolnością. W przeszłości często pozostawiałem odpowiedź na to co jest najlepsze religijnej moralności. I dlatego zawiodłem siebie i innych. Doświadczenie nauczyło mnie że jeśli szukasz najlepszej odpowiedzi musisz zdać sobie sprawę że nie będzie ona pochodzić z czegoś narzuconego na twoją wole myśli i działań. Nie może pochodzić z żadnej organizacji ludzi. Gdyż nie ma uniwersalnego przewodnika. Musisz działać w osobistym kodzie moralnym, w własnej jurysdykcji która będzie pomagała ci panować nad sobą, będzie zgodna z twoim sumieniem. Czy masz taką zasadę która powstrzymuje lub cię napędza?M47A4751yin_1024x1024

Jeśli nie, być może częściej popełnisz zło. Ci którzy to czynią nie są trudni do zrozumienia. Ich pomysły może i są złożone jak mistrzowski plan lub zwyczajny chaos ale wciąż, ich cel jest tak prosty jak dotarcie z punktu a do b. Wtedy ważą koszt który poniosą w porównaniu z tym co zdobędą by dowiedzieć się czy to im się opłaca. Dla niego potrafią patrzeć jak inni cierpią. Narzucony rodzaj zasad wtedy zagłusza sumienie jeśli je jeszcze mają. Człowiek dobry potrafi za to przyjąć razy, przetrzymać; będą go za to nienawidzić ale o to właśnie chodzi; może być wyrzutkiem. Może podjąć wybór którego inni się boją; właściwy wybór. Zawsze jest coś za coś.

Może się stać że powstrzymasz się od dobra. Czy to jest złe? Powiedzieć; to nie moje by o to walczyć. Może jest. Żadne uniwersalne prawo tego nie potwierdzi. Ale ludzie wtedy kiedy są przywarci do ściany pokazują kim naprawdę są i to co robią lub nie; definiuje ich. Także zdefiniuje ciebie. Może się okazać że przez to twój największy wróg pozna cię bardziej niż ktokolwiek inny. Ponieważ cię takiego zobaczył. Pokazałeś na wskroś co dotychczas znaczyłeś i jest to bez znaczenia z jakim symbolem religii się obnosisz.

Myślę że dobro lub zło zaczyna się w strachu. By bać się nadchodzących konsekwencji. Boisz się ich wiec czynisz zło, lub dobro tak by je ominąć. Nie liczy się to co robisz jeśli tylko ocalisz skórę. Ale czy człowieka podporządkowanego strachowi można nazwać dobrym? Nie sądzę. Wszyscy mężczyźni i kobiety którzy czynili dobro robili to z odwagi. Cierpieli ale wyszli ponad strach. I o to właśnie chodzi. Tak powstają ludzie których się pamięta i chwali; przez męstwo i straty poniesione w imieniu dobra.

Kiedy zło można nieraz łatwo wytłumaczyć, dobro w każdym człowieku nie jest takie proste. Łatwo się pomylić. Albo ono działa w twoim sercu lub nie. Ale tylko się o tym dowiesz kiedy zaczniesz tracić to na czym ci najbardziej zależy. Niektórzy wtedy wybierają złość i zemstę, a jeszcze inni dobro i sprawiedliwość. Niektórzy myślą że świat im jest coś winien a następni  poświecili się dla lepszego jutra. To ci drudzy tworzą swój własny kod moralny. Obojętnie co się nie stanie nigdy nie pozwolę na to lub na tamto; na przykład. Może nawet nigdy nie okłamiesz partnera lub kogokolwiek. Przez doświadczenia przekuwają się w silniejszych.

Ale wtedy przyjdzie taki czas kiedy “prawda nie wystarcza, bo czasami ludzie zasługują na coś więcej; zasługują na nagrodę za swoją wiarę”. Właśnie dlatego nie możesz dać się ograniczyć doktrynie kogoś innego na temat tego co jest dobrem a złem. Jeśli masz odwagę nie pozwolisz na to. Jeśli masz odwagę stań przed samym sobą, zdecyduj o tym co chcesz by cię definiowało i wyjdź do świata by to oddać.

Reklamy
Dobro i zło

Szpilki Medialne

Stukanie po chodniku potrafi zwrócić uwagę każdego mężczyzny, dotąd dopóki to nie jest ktoś z młotkiem można się spodziewać pięknej kobiety w szpilkach. A no właśnie, ocena piękności w tym wypadku to powód do polemizowania bo wyobraźcie sobie większość kobiet na Quora uważa że szpilki nie każdej pasują.

Kiedy je nosi rzeczywiście staje się obrazem doskonałości; smuklejsza, zgrabniejsza, bardziej sexy :D. Niscy faceci  przy nich wtedy czują się jeszcze mniejsi a wysokie kobiety po prostu ich nie ubiorą. Wygląda na to że kobieta nie nosi swej garderoby bezcelowo jakby się wydawało panowie. Ktoś kto nie ma powodu by się podobać nigdy nie będzie nosić czegoś co zostawia przetarcia; jak się poświęcać to trzeba mieć po co a i może nawet dla kogo. To dobry znak 🙂high-heels

Ktoś kiedyś powiedział że kobiety bez szpilek są nikim, aż tak bardzo ich potrzebują by wyglądać atrakcyjnie; ale to wyrobiony w ludziach pogląd przez media promujące kształty nad którymi styliści siedzą godzinami po czym znowu ich poprawiają graficy komputerowi. Niestety dziewczyny kupują ten tani pomysł, a jak nie chcą to i tak muszą bo głupi męski ród kupi wszystko.

Ale to nie wszystko bo nie pomyśleliście że na obcasach na początku śmigaliśmy my. Tak, w poprzednich wiekach arystokraci, oficerowie i przeważnie kawalerzyści nosili buty na dość sporym podwyższeniu. Dzisiaj też znajdą się goście co nie odbiegają od tego stylu, ale czasy się zmieniły. Mimo wszystko wśród kobiet padła opinia że jeśli przewyższą swego mężczyznę na szpilkach sprawią że on wygląda bogatszo. Albo przynajmniej że stać takiego kulfona na tak świetną i zaje’ seksowną laske hehe.

I tak to się właśnie kręci. Wszystko po to by zapakować się w najlepszą wersje siebie i nie ważne czy mamy się komu podobać, kiedy jesteśmy pewniejsi czujemy się silniejsi, ważniejsi i bardziej wierzymy w swoje kompetencje; dzięki średniowiecznym twórcą pomysłów.

Szpilki Medialne

Mocne zdanie

Czyli jak łatwo jest kogoś zrobić w balona? Idziesz ulicą i nie zastanawiasz się nad tym co myślą mijający cię ludzie, czy na księżycu opala się ufoludek, albo co właśnie robi twoje bijące serce. Do momentu kiedy tracisz kogoś ukochanego, dom i przyjaciół albo dzieje się coś podobnego. Wtedy spotykasz kogoś kto wmawia ci że Jezus cię kocha, na księżycu od dawna organizuje się turnusy a twoje serce to niezidentyfikowany obiekt. Od teraz uważasz się za uświadomionego członka społeczeństwa.

Na świecie jest wielu ludzi co dali się wciągnąć w podobny absurd. Wszystko pod pretekstem wiary w coś lepszego w sytuacji gdy dramatyczne/trudne okoliczności temu sprzyjają. Ile razy słyszeliście że na zachodzie pieniądze rosną na drzewach? A ile ludzi dało się wciągnąć w straszne kłopoty bo uwierzyło oszustom wmawiającym takie bajki? Jak coś brzmi zbyt dobrze aby było prawdziwe to na pewno nie jest.

Kiedyś ludzie mieli mniejsze pojęcie o życiu za granicą bo słyszeli tylko wieści od rodziny i przyjaciół. Dziś mamy dostęp do globalnych informacji. I łatwiej jest się uchronić przed ludźmi co udają albo myślą że wiedzą więcej niż my. Przez to wielu oszustów skupia swoją uwagę na osobach niesamowicie naiwnych, albo będących w okolicznościach poddających je pod łatwiejszy wpływ.

Wtedy izolują swych “poddanych” od świata. Kim Dzong Un jest mistrzem. Dyktuje ludziom każdy ich ruch; rodzaj rozrywki, ubioru, wierzeń, literatury/książek, edukacji, towarzystwa i tak dalej pod groźbą utraty rodziny albo śmierci. Hitler przy tym rozpirzył połowę świata bo uznał że więcej niż jeden set wartości to za dużo. Stalin bez porównania wykosił całą inteligencje. Wszystko to w walce o zdobycie i utrzymanie kontroli nad ludzkim umysłem. “Rosja zawsze ma racje a Ameryka oczywiście nie”, albo, “wszyscy w koło to ci źli, ale tylko my nie”, lub jeszcze “tylko my wiemy najlepiej i koniec”.rocky-horror-cult-following

Ja wiem że osobiście nie jestem jakoś specjalnie asertywny i za bardzo zachowuje się jak typowy yesman, no ale niestety taki jestem i musze nad tym pracować. Po prostu jak wstaje rano to słyszę w wyobraźni głos podpowiadający; “Nic nie musze… jak zrobię tak będzie dobrze,” a potem się dziwie że wbrew swym przekonaniom mieszam wino z piwskiem. Ale co do tego mam już twarde postanowienie 😀

Ludzie uwikłani w taki system społeczny lub religijny tracą właściwą i osobistą ocenę sytuacji, zawsze przyjmując przedstawiony im rodzaj rzeczy za ten ostateczny i jedynie dobry. Przecież poza granicami Korei Północnej albo jakiejś sekty nie ma świata tylko zło i Armagedon. Dlatego wszelkie kontrowersyjne opinie i niezależne myśli automatycznie odrzucają z przekonania albo ze strachu przed utratą kontaktu z rodziną, uwiezieniem, a nawet śmiercią. Takie życie w końcu tworzy młodych niedorozwiniętych ludzi albo starych debili pozbawionych własnych osobowości.

Chodzi o to że w trudnych chwilach jesteśmy bardziej podatni na manipulacje innych i tylko świadomość o istnieniu takiego zagrożenia i twarde zdanie może nas uchronić. Normalnie mówie wam że są tacy ludzie co tylko knują jak odebrać nam nasze życie i zastąpić szablonem; twierdzą że mają najlepszą instrukcje do tego jak być szczęśliwym, gówno prawda.

Mocne zdanie

W zęby

Dobrze znamy ten rysujący się krajobraz. Wyglądasz przez okno i widzisz podejrzaną grupkę młodych jeboli w kapturach szwendających się po okolicy i w niewiadomym kierunku. Po zmroku gdy trzeba iść po fajki albo na spacer z jamnikiem to tym bardziej ciarki podnoszą wszystkie włosy na twarzy.

Osobiście mieszkam w antyspołecznej dzielnicy gdzie kosa w gardło regularnie jest w ruchu. Za nastolatka byłem nawet ofiarą ataku ale jak widać uszedłem z życiem. Doświadczenia te zbliżyły mnie do postanowień które zmieniły mój pogląd na świat przestępczy. Już nie myślę że mnie nie dotyczy, że można po prostu obok niego żyć i nic się nie stanie.

Ktoś kiedyś powiedział że przestępca nie jest skomplikowany. Zwykły śmieć zabijający dla pieniędzy. Niestety tak logiczne wytłumaczenie nie pasuje do znanych nam oszołomów do których nic nie dociera. Z niektórymi ludźmi nie da się rozumować, negocjować, przekupić, niektórzy po prostu uwielbiają patrzeć na cierpienie, na to jak twój świat płonie. Podobno tacy ludzie nie odczuwają emocji, takich jak współczucie, empatia, wyrzuty sumienia, i poczucia winy. Bardzo zimne zaburzenie umysłu. Co podpowiada że rozwiązanie tkwi w strefie biologicznej  i psychosomatycznej. Czyli po ludzku; w kapuście nazywanej mózgiem.

maxresdefault

Pewne komórki i obszary mózgu u przestępcy lub osoby antyspołecznej są anomalnie zniekształcone. To co odpowiada za uczucia i emocje jest w dużym stopniu pozbawione obecności, co chyli człowieka do niewytłumaczalnego zachowania. Tak czy inaczej, im mniej komórek w mózgu tym gorzej. Niestety operowanie czegoś czego nie ma, wykracza poza możliwości medyczne. Istnieją jednak sposoby wpływania na dzieci z tymi różnicami w mózgu i strefie neurogenezy poprzez odpowiednie wyżywienie i  edukacje w środowisku pozbawionym negatywnej presji. Na przykład popularna omega3 lub inaczej tran stymuluje komórki do powielania, a zdrowy wpływ rodziców i przyjaciół uczy właściwej oceny.

Mimo wszystko genetycznie niektóre przypadki są posunięte zbyt daleko by nawrócić przyszłe problemy wynikające z owych zaburzeń. Po prostu radzą się już skończonymi debilami; cieć miał być cieciem. Najgorsze jest to że osobiście nie mogę nic poradzić na problem mojego społeczeństwa. A wiec jak się bronić?

Najlepiej się wyprowadzić. Wybierać odpowiednio przyjaciół i nauczyć się samoobrony, bo od konkretnych umiejętności może kiedyś zależeć twoje życie.  I jeszcze jedno, może jak komuś przywalisz w zęby to mu się tam coś akurat przestawi we właściwą stronę.

W zęby

Życie pozaziemskie

Czasami chce mi się śmiać jak widzę tych wszystkich ćwierć inteligentów, którzy przychodzą do agencji po prace a potem pokazują, że nie wiedzą, z czego żyją, gdy zawalają z nieprawdopodobnie najgłupszych powodów albo taki jeden z drugim w formularzu w polu ‘Surname’: napisze “surname” jak ten ostatni ćmok.

A dalej to już tylko pretensje o to, dlaczego cały świat ich nienawidzi. To chyba nie jest zagadką; za bycie wodogłowiem w szczytowych momentach swojego życia, kiedy to wtedy szuka się wymówek w stylu; zjadłem za dużo czekolady, brzuch mnie boli, w pracy się ze mnie śmieją, umarła mi babcia na Słowacji albo zaraz odbiorą mi zasiłek na mieszkanie i musze iść za godzinne na spotkanie. Skoro ci się nie chce czegoś zrobić to się za to nie bierz i nie ściemniaj albo jak już się zobowiązałeś to czy nie uważasz, że chociaż warto włożyć siły by wywiązać się z umowy bez względu na widzimisię? Ja musze codziennie być w pracy i nikt mnie nie pyta czy mi się chce wstać z rana. Ludzie ja nie wiem, nie żyjecie na księżycu gdzie nikt się nikim nie przejmuje, bo nikogo tam nie ma! To, co robicie ma wpływ na innych koniec końców. Ale wygląda na to, że jednak są na ziemi istoty poza ziemskie.Skyrim_mody_05

Poznałem się ostatnio na takich, co to wszystkich maja gdzieś i wykorzystali moich znajomych i mnie osobiście by im pomoc przy różnych sprawach a potem pod pretekstem urlopu spierdzielili z kasą do Polski. Ale to nie wszystko; dzisiaj zamówiłem z kumplem jedzenie w restauracji tylko po to by po 15 minutach dowiedzieć się, że ten, kto brał zamówienie nas oblał ciepłym moczem. Myślałem, że rozwalę ten bufet, bo za pół godziny musiałem być znów w pracy! Co za gnoje.

Ktoś powie zaraz, że zgrywam mądrale a życie nie jest takie proste. Nie jest proste, ale też nie trzeba być geniuszem by sobie z nim poradzić. Mam teraz taką sytuacje, że umówiłem się z kolega, na wyjazd do Londynu na trzy dni i gość zarezerwował kwaterę. Ale okazało się, że akurat coś mi tydzień przed wyjazdem wypadło i nie mogę jechać. To nie zostawiłem człowieka na lodzie to jak jedziesz sam to weź zapłać, co mnie to obchodzi ja nie jadę. By być w porządku wobec niego i innych ludzi postanowiłem stracić, ale zachować twarz pokrywając koszty. To, że nie mogę jechać nie oznacza że ktoś z tego powodu ma cierpieć.

I to nie jest wiadomość dla wszystkich tych, co chowają się w gwiazdach by ich obrazić tylko ostrzeżenie dla ludzi myślących by nie być łatwo wiernym, kiedy mamy do czynienia ze starymi debilami albo młodymi niedorozwiniętymi ludźmi.

Życie pozaziemskie

Istnieje dołek

A właściwie głęboka dziura, która do złudzenia przypomina więzienie z filmu “Mroczny Rycerz Powstaje”. Wpadamy do niego w niespodziewanych momentach i nie możemy się wydostać. W pewnej terminologii taki dołek nazywany jest depresją. Swojego rodzaju obniżeniem terenu.

Trzy lata temu w święta Bożego Narodzenia miałem dwa tygodnie bezruchu, bezrobocia, bezmyślności i właśnie wtedy spotkała mnie przemożna i beznadziejna bezsilność. Do tego doszedł ból głowy i najczarniejsze urojenia na swój temat. To było straszne, bo od rana do rana nic mi się nie chciało nie mówiąc o tym jak wnerwiający i nieprzerywalny łomot o czaszkę pozbawiał mnie snu. Normalnie tak mnie wpierdzielała głowa jak bym przyklejony do poruszającego się pługa permanentnie harował czołem o bruk. Będąc daleko pogrążonym w rozpaczy nad swoim stanem przygnębienia po raz wtórny przebudziłem się tej samej nocy i właśnie wtedy o czwartej nad ranem trafił mnie szlak.

Wstałem na nogi i podszedłem do lustra. ‘O Boże’ pomyślałem, zgięło mnie w pół i wróciłem do łóżka. Czemu nie wstać i zająć się, czym pożytecznym przecież jest tyle możliwości? Nie dziwie się, że ludzie mówią o depresji tak źle, bo widzisz jak inni normalnie funkcjonują a ty nie możesz. Mówią też by w takich chwilach z kimś porozmawiać. Ale te małe światełko nadziei będące w innych ludziach, którzy mogliby pomóc jest powodem, dla którego depresja jest najgorszym piekłem na ziemi. Nie potrafiłem sobie odpowiedzieć, czemu nie chce się zwrócić do innych, po prostu na samą myśl mi się chciało wyć. A wystarczyło tylko zapytać kogoś, co robisz dziś po południu? Takie łatwe, takie proste.maxresdefault

Jak wspiąć się po tym stromym murze ku światłu? Jak przezwyciężyć w istocie bariery budujące się w naszej świadomości? Przecież w rzeczywistości jesteś super tylko mówisz sobie, że jest odwrotnie. Więc przestań, zignoruj ten wewnętrzny głos mówiący ci, że jesteś do niczego i zrób coś, co pobudzi twoją aktywność. Coś, co obudzi w tobie najmocniejszy impuls twego ducha i przeskoczysz te bariery. Krok po kroku, kawałek po kawałku aż wyjdziesz z depresji. Teraz jesteś w piekle, i możesz pozwolić by smutek kopał dalej cię po dupie albo wspiąć się ku światłu. Uwierz, że możesz a jeśli się potkniesz to pamiętaj o tym; każdy moment jest dobry by zacząć od nowa.

No więc upadłem na ziemie prosto na pysk. Wtedy doszło do mnie by otworzyć szeroko okno i zrobić tyle pompek ile dam rade. Poczułem jak gorąca krew uderza mi do głowy i od razu poczułem się lepiej. Od tamtej pory wiem, że wszelkiego rodzaju ruch i sport podnosi samopoczucie, poprawia zdrowie i pomaga na nowo uwierzyć w siebie. Dlatego działajcie ile możecie szczególnie w chwilach, kiedy czujecie, że wpadacie w dołek.

Istnieje dołek

Znak szczęścia

Niektórzy potrafią wygrywać naprawdę dobre pieniądze, a inni odrabiają się u bukmachera przez pół roku. Najbardziej uszczęśliwia mnie święty spokój i chwała wszystkim ciałom niebieskim za to, kiedy mogę spać bez dręczących boleści. To ten znak szczęścia, czyli brak poważnych zakłóceń i problemów.

Jeśli chodzi o moją świadomość istnienia to wygląda na to, że mam bardzo mało z cech dresa i powszechny pogląd, że klucze do BMW i blondynki na obcasach są celem życia nie trafia mi do serca. Ostatecznie jest to pogląd tak fikcyjny i mały jak okładka CKM’u albo tego Playboy’a którego dostałem na osiemnaste urodziny 😀 ale by nie być egocentrykiem przyznaje że na BMW mnie nie stać i na blondynkę też.

car-girl-bmw-luxurious-car-expensive-temptation-hot-girl-1366x768

Szczęście ma dużo wspólnego z tym na ile jesteśmy gotowi zmienić swoje samopoczucie z gorszego w lepszy i w jaki sposób, bo tak naprawdę w każdym człowieku dżemie ta wspaniała koniczynka. Na przykład poranny jogging naprawdę dobrze wpływa na moje samopoczucie, jeśli chodzi o resztę dnia. A godzinka wieczorem na dachu we wcieleniu Batmana odrywa od smutnych wspomnień i ładuje pantografy w mózgu.

Szczególnie te, które się ciągle psują i nie dają spokoju a konkretnie to, kiedy pożyczasz komuś dużo pieniędzy i później chodzisz z konta w kąt z przerwami na stykach. Człowiek niby zaufany powiem szczerze, ale hazardzista z korzeniami w Al Qaeda’ie z Sudanu. Wiec nie wiem czy ta spora sumka złotych to na konie czy na kilka dobrych kilogramów C4. Zmartwienie czy panicz odda zawsze jest, szczególnie, jeśli kiedyś w podstawówce pożyczyłeś dwa złote i tak ci oddawali, że do dziś wiszą jakieś 70 groszy.

Ale to było w ‘Grajdole’ i wtedy w ławie na stołówce nie podpisałem legalnej umowy. Więc papier jest, upaćkany spaghetti, ale jest. No i co, 13 lat i dwóch złoty jeszcze nie ma a ten mi sruu na drugi dzień połowę, że niby już nie potrzebuje! Bo mu koń wszedł, to się nazywa szczęście, co nie, ale nie będę chwalił słońca w połowie dnia, bo jak mówią, moneta ma dwie szpetne twarze. Dlatego nie mogę się doczekać wieczornego pilnowania dachówek.

Znak szczęścia